czwartek, 21 stycznia 2021

Wspinaczka na wieżę

 Hej!

Dzisiaj ponownie anime! Wiem, trochę monotonnie ostatnio, ale nie dość, że mamy pandemię, to jeszcze w ramach cudownego e-learningu mam ogrom wolnego czasu w domu, więc co innego robić, aniżeli czytać i oglądać? I w ten oto sposób zabrałam się za stopniowe skracanie mojej listy serii do obejrzenia i zaczęłam od tych, które odkładam już od dłuższego czasu. I właśnie dlatego zapraszam was dzisiaj na moją recenzję hitowego anime opartego na popularnym webtoonie: "Tower of God".

Bam i Rachel byli nierozłączni - od czasu, kiedy dziewczyna znalazła go w jaskini, brudnego i zagubionego, stała się dla niego promykiem słońca. Jednak pewnego dnia, opiekunka oznajmia przyjacielowi, że podejmie próbę wejścia na Wieżę - ogromny plac testowy z niezliczoną liczbą pięter i prób koniecznych do wspięcia się na szczyt. Bam nie rozumie decyzji dziewczyny i udaje się tam za nią, aby ją odnaleźć i wejść na górę razem z nią. W międzyczasie poznaje wielu przyjaciół - Khuna, członka znanej i szanowanej rodziny, Raka, walecznego aligatora, oraz wielu wielu innych.

Przyznam się, od pierwszego odcinka nastawiłam się naprawdę sceptycznie. Kreska niespecjalnie mnie urzekała, a postacie w większości mnie irytowały. Jednak tym, co od samego początku skradło moje serce, była oprawa muzyczna. Zarówno opening, jak i ending oraz soundtrack przyciągnęły moją uwagę w tak pozytywny sposób, że stwierdziłam, że seria zasługuje na kolejną szansę. 

I z każdym odcinkiem było coraz lepiej. Im bliżej poznawaliśmy bohaterów, tym sympatyczniejsi się wydawali. Kreska również przestała mi przeszkadzać i stała się wręcz atutem, czymś oryginalnym. Grube czarne krawędzie mogą kojarzyć się dosyć drastycznie, w końcu mogliśmy zobaczyć skutek ich stosowania w anime takich jak Jojo's Bizarre Adventure, jednak w tym przypadku dodają one uroku. Jak na nie do końca japońską produkcję (za ToG odpowiedzialny jest Crunchyroll we współpracy z aplikacją Webtoon) podoba mi się fakt, że dostajemy wielu doświadczonych i znanych seiyuu, np. w roli Khuna usłyszeliśmy Nobuhiko Okamoto, znanego z ról takich jak Bakugo Katsuki (Boku no Hero Academia) czy Nishinoya Yuu (Haikyuu!!) lub, w roli drugoplanowej, Daisuke Ono: Midorima Shintarou (Kuroko no Basket) lub Sebastian Michaelis (Kuroshitsuji).

piątek, 15 stycznia 2021

Dyskryminacja tarczy?

 Hej!

Dzisiaj zabieram was ponownie do świata anime. Jednak przed wszystkim muszę ponownie przeprosić za brak wpisu w zeszłym tygodniu. Wiąże się z tym ciekawa historia, która ma swój początek w problemach z moim internetem. Wpis napisałam, byłam z niego całkiem zadowolona, a jako, że była to środa, postanowiłam zapisać go i wstawić standardowo - w czwartek. Jednak w trakcie procesu "utrwalania" go jako szkic, moja cudowna sieć zmieniła łącze. Kiedy połączyłam się ponownie, wpisu nie było, ot cała historia. Także ogromnie was przepraszam, ale znacie pewnie to uczucie - pisanie tak długich rzeczy jak wpisy czy rozdziały po raz kolejny jest męczące i trudne, więc nawet się nie kłopotałam.

Lecz dzisiaj zabiorę się za moje ostatnie odkrycie w zakresie animacji japońskiej, do którego bez pomocy znajomych w życiu bym nie usiadła. Zaprezentuję wam serię "Tate no Yuusha no Nariagari", szerzej znaną pod swoją angielską nazwą "The Rising of the Shield Hero". Podchodziłam do tematu bardzo sceptycznie, zakładając standardowy isekai (motyw przeniesienia się do innego świata) połączony z elementami harem no i oczywiście typowym fantasy. Nawet nie wiecie, jak bardzo byłam w błędzie.

Nasz główny bohater, Iwatani Naofumi, to zwykły student na utrzymaniu, który pewnego dnia zostaje przeniesiony do świata gry. Okazuje się, że razem z trzema innymi mężczyznami ma stworzyć drużynę Legendarnych Bohaterów Broni - miecza, łuku, włóczni i tarczy, których celem ma być pokonanie Fal, czyli nawiedzających królestwo ataków demonów i potworów. Naofumi zostaje obdarzony czwartym orężem, posiadającym okropnie złą sławę. Z powodu posiadania właśnie tarczy, jego życie staje się trudniejsze niż by się spodziewał - całe królestwo odwraca się od niego, na jego temat rozchodzą się same uwłaczające plotki, a każde jego działania otrzymuje dopisek "przestępstwa" lub "egoizmu". Czy w świecie, który od samego początku rzuca mu kłody pod nogi odnajdzie przyjaciół, wsparcie i szansę oraz najważniejsze, czy uda mu się wrócić do swojego świata?

To, co w tej serii było dla mnie zaskoczeniem, to fakt, że główny bohater był totalnie nieszablonowy - ani niesamowicie mądry i wysportowany, ani przygłupi i zdeterminowany. Bardzo często podejmuje niestandardowe decyzje, na jakie nikt inny by się nie odważył. Jego cechą charakterystyczną jest materializm, jednak nie czyni to z niego narcyza bądź sknery. Naofumi dobrze wie, że pieniądze są mu potrzebne do przeżycia i stara się zarówno mądrze je zarabiać, jak i wydawać. 

Moje oko, a bardziej ucho, przykuły też dwa openingi do serii, skomponowane i nagrane przez zespół MADKID. Świetnie budują klimat, wpadają w ucho za pierwszym odsłuchaniem i idealnie pasują do serii. Sama kreska też zachwyca, jest schludna i dopracowana, a jedynym jej minusem są występujące czasem animacje 3D, np. poruszania się potworów, które wyglądają po prostu tanio. 

Jednak zdecydowanie mogę wyrażać się o tym anime pozytywnie i czekam też na drugi sezon, który został już zapowiedziany! Was też zachęcam do zapoznania się z Naofumim i jego drużyną, bo gwarantuję wam, że się nie zawiedziecie.

piątek, 1 stycznia 2021

2021

 Hej!

Dzisiaj mamy wyjątkowy wpis. Pojawia się on po dwutygodniowej przerwie, w dodatku nie w czwartek, a w piątek. Zmiany spowodowane są oczywiście świętami oraz sylwestrem, które niefortunnie wypadły akurat w dzień mojej cotygodniowej publikacji. Mam nadzieję, że tegoroczne Boże Narodzenie spędziliście chociaż z najmniejszą częścią rodziny, tak samo jak świętowanie Nowego Roku. A skoro przy tym jesteśmy, to chciałabym życzyć wam wszystkiego dobrego na rok 2021, dużo zdrowia i uśmiechu, żebyście dalej mogli robić to co kochacie i oczywiście żyć w spokoju! 

Ten wpis miał być zupełnie inny, miałam w planach wstawić go w Wigilię, jednak z wiadomego powodu plan spalił na panewce. Sylwester też nie był najlepszym dniem na publikację, więc postanowiłam dobrze się bawić, a obowiązki zostawić na później. Chociaż spędziłam go w o wiele mniejszym gronie niż normalnie, to i tak bawiłam się świetnie i mam nadzieję, że wy też jakoś daliście radę.

Powinnam pewnie podsumować nasz kochany 2020, co? W sumie nie mam zbyt wiele do powiedzenia, poza faktem, że udało mi się wypełnić Książkowe Wyzwanie 2020! Przepraszam za stosunkowy brak aktualizacji w tym zakresie, ale jak już zaczęłam czytać niektóre książki, to zwyczajnie zapominałam je  zaznaczyć! Kilka dni przez Wigilią podliczyłam je znowu i udało mi się przeczytać wszystkie pozycje z listy!

Dalej na pewno mogę powiedzieć o dwóch rozpoczętych przeze mnie projektach, mianowicie mojej serii one shotów BakuDeku, która od pewnego czasu jest już zakończona. Na chwilę obecną ma ona ponad 23 tysiące wyświetleń! Rozpoczęłam też jeden ukryty projekt, którego na razie nie mam w planach publikować, jednak jest to coś zupełnie nowego, historia, która pochłonęła mnie całkowicie, a zbieranie inspiracji do niej to coś niesamowitego.

No i jest to kolejny rok z naszym blogiem! Zaczęłam pisać go ponad półtora roku temu, a czuję, jakby to było wczoraj. Chciałabym podziękować wam za kolejne dwanaście miesięcy ze mną, za to, że czytacie moje wypociny i dajecie mi taki pozytywny feedback. Wiem, że wpis jest krótki, ale powinnam już zacząć odsypiać po sylwestrze. Ciao!

czwartek, 10 grudnia 2020

Ranking miłostek?

 Hej!

Dzisiaj wracam do recenzji i polecanek, bo już dosyć dawno ich nie było. Coś cicho na tym blogu ostatnio, hm? Jestem świadoma, że nie ma tutaj fajerwerków, a sam blog to już tylko ja i stali czytelnicy (którym bardzo za wszystko dziękuję!), jednak nic nie zamierzam zmieniać. Ja bawię się świetnie, każdy kolejny wpis to kolejne wyzwanie, ale nadal stawiam czoła własnej niesystematyczności i zapominalstwu, za które po raz kolejny bardzo was przepraszam. Chociaż ostatnio nie było aż tak źle!

Wracając do meritum, dzisiaj mam dla was topkę moich ulubionych anime z gatunku "reverse harem". Po krótce mówiąc, jest to grupa mężczyzn, zakochana lub zauroczona w jednej kobiecie. Brzmi to... interesująco, ale poza romantycznymi aspektami znajdziemy wiele nawiązań do innych gatunków, co umila seans i tworzy ten gatunek bardziej ciekawym niż się może wydawać.

Zacznę od miejsca trzeciego, na którym uplasowałam ten jakże długi i trudny do zapamiętania tytuł "Odrodzona jako czarny charakter w grze otome, gdzie wszystkie ścieżki prowadzą do złego zakończenia". Uff, sama nazwa brzmi wyczerpująco, ale dokładnie w ten sposób tytułuje się nasze polskie wydanie mangi Wydawnictwa Waneko. Jest to historia dziewczyny, która z dziwnych powodów trafia do gry, w którą ostatnio grała i staje się głównym antagonistą, hrabiną Katariną Claes. Jej głównym celem jest zmienić zakończenie gry, a co za tym idzie - przeżyć! Jeśli jedna ze ścieżek w pierwotnej grze się spełni, sytuacja nie będzie wyglądać dobrze - bohaterkę czeka wygnanie lub śmierć.

Zainteresowani? Jednym z największych plusów tej serii jest zdecydowanie kreska, która przyciąga wzrok. Zwłaszcza postacie męskie, śliczni chłopcy bez skazy! Do tego komediowy klimat umilający oglądanie i świetny opening. W przyszłym roku czeka nas kolejny sezon!

Na drugim miejscu umieściłam anime "Amnesia", którego pierwowzorem jest popularna gra otome o tym samym tytule. Poznajemy w nim losy dziewczyny, która budząc się dnia pierwszego sierpnia traci wszystkie wspomnienia. Sprawy nie ułatwia Orion - dziwny demon, widoczny jedynie dla ofiary, nakazujący jej udawanie, że wszystko jest w porządku. Ciężko jednak to robić, kiedy musisz chodzić do pracy i spotykać się z przyjaciółmi... Do tego dochodzi fakt, że kiedy coś zaczęło się układać, wszystko ponownie się zmienia! Czy naszej bohaterce uda się wymknąć z tego błędnego koła?

Przyciągnęła mnie do tej serii jedna rzecz - kreska. Nasi męscy bohaterowie są prześliczni! Do tego ich ubiór jest bardzo oryginalny i definitywnie odbiega od standardów, jakie serwują nam inne osadzone w teraźniejszości anime. Bardzo polecam,  ma tylko 12 odcinków!

No i na koniec zostawiłam sobie moją perełkę. Coś, co było moim odkryciem i wkręciło mnie w świat anime i mangi, a mianowicie, już niejednokrotnie przeze mnie wspominana seria, "Yona: W blasku świtu". Historia czerwonowłosej księżniczki, jej przyjaciela z dzieciństwa, przystojnego mądrali i czterech smoczych wojowników zagościła już na moim blogu, i to, jak wspomniałam, nie raz! Niedawno doczekaliśmy się dziewiątego tomu polskiego wydania mangi od Studia JG i nareszcie wykraczamy poza anime! Nasi bohaterowie podróżują po terenach Klanu Ognia i stają się sławną... szajką bandytów?!

Aby dowiedzieć się więcej, polecam sięgnąć po mangę. Ci, którzy preferują animację, zadowolą się też genialnie stworzonym anime. Obie te produkcje bardzo polecam, ponieważ motyw romansu nie przeważa, jest jedynie tłem dla toczącej się akcji. Postacie nie zanudzają ani nie przyćmiewają się nawzajem, ja widzę same plusy!

czwartek, 3 grudnia 2020

Co zobaczymy w 2021?

 Hej!

Dzisiaj znowu zabieram was do świata anime, ale zamiast tych, które już za mną, opowiem wam trochę o tym co nas czeka w 2021 roku. Przy okazji, mamy grudzień, a co za tym idzie - święta! Już niedługo, bardzo niedługo (trzy tygodnie, cii) zaczniemy ten cudowny okres, więc od razu zapowiadam wam świąteczny wpis! To już drugi na tym blogu, tym razem zamiast wiersza wymyśliłam coś trochę innego. Czekajcie zatem, przysięgam, że i w tym roku was nie zawiodę!

Wracamy więc do naszych nowych serii, i osobiście najbardziej chyba czekam na drugi sezon "Dr. Stone: Stone Wars". Zakładam, że do czasu premiery anime, manga w Polsce już dawno wysunie się na prowadzenie, jednak nadal z niecierpliwością będę czekać na ekranizację. Poprzedni sezon był genialny, wystarczyło kilka odcinków żebym w Senku i reszcie ekipy zakochała się bez pamięci. W drugiej części nareszcie doczekamy się konfrontacji Królestwa Nauki z Tsukasą - jejku ile na to czekałam! W napięciu trzymają nas wszystkie oficjalne arty autora, które tylko podsycają apetyt.

Dalej nie mogę nie wspomnieć o filmie "Yuri on Ice: Ice Adolescence", którego premiera została przełożona już tyle razy, że nie mogę zliczyć. Kontynuacja kultowego już anime z 2016 roku będzie opowiadać nam historię z przeszłości, przynajmniej to zaprezentował zwiastun - szesnastoletni Victor pokazujący swoje umiejętności na lodowisku. Szczerze nie mogę się doczekać, a każda informacja o zmianie daty premiery była kolejną strzałą w moje zniecierpliwione serduszko. Teraz finalnym terminem jest końcówka roku 2021 - oby to już było to!

Z pomniejszych premier, w lutym na światło dzienne ma wyjść OVA do anime "Wotaku ni Koi wa Muzukashi", skupiająca się na drugoplanowej parze Sakuragi i Naoyi. Fani romansu wyczekują tej premiery bardzo zniecierpliwieni, ponieważ ta dwójka pomimo swojego krótkiego czasu ekranowego jako para zdobyła serca wszystkich oglądających. Muszę przyznać, że ja też nie mogę doczekać się tej krótkiej historii, w końcu są tacy uroczy!

Na koniec dopowiem jeszcze tylko o nowym sezonie "Beastars", który zadebiutuje na Netflixie już za miesiąc!

czwartek, 26 listopada 2020

Co nie co o teraźniejszości

 Hej!

Dzisiaj muszę się trochę pospowiadać, ponieważ jak widzieliście nie wstawiłam posta, za co z góry przepraszam. I na moje wytłumaczenie dodam, że ostatnio dużo gram w gry i to głównie przez nie wszystko wypada mi z głowy, dosłownie wszystko! Nareszcie zyskałam dobry kontakt z moją klasą, więc często podłączamy się na Discordzie, włączamy gierki i hulaj dusza piekła nie ma!

A to, w co gram ostatnio najwięcej, to gra free to play o nazwie Paladins. Graliście w starego dobrego Overwatcha? Zasady są niemal takie same - ponad 30 czempionów podzielonych na 4 tryby: atakujący, skrzydłowy, wsparcie i obrońca przydziela się do pięcioosobowych drużyn. Losowo wybiera się mapa oraz jeden z trzech trybów - klasyczne pchanie wagonika, deathmatch, oraz czasowe stanie na punkcie. Oczarowała mnie w tej gierce grafika i świetne postacie z umiejętnościami, których nie uświadczymy w innych grach tego typu. Gra ma już 5 lat i nadal się rozwija, ciągle dochodzą nowi czempioni i eventy, które są świetną okazją do zdobywania oryginalnych skórek. Pod wieloma względami Paladins przegrywa z innymi grami tego typu, jednak ma też całą masę plusów, więc i tak polecam sprawdzić!

Ten wpis nie miał być o grach, zwyczajnie chciałam wam pokazać ciekawą grę na zabicie czasu. Ale apropo czasu, mam go ostatnio bardzo mało - pomimo zdalnego nauczania, nauki i zadań jest natłok. W dodatku, następny tydzień to kolejne wydanie naszej szkolnej gazetki! Niesamowicie się cieszę, że byłam, i nadal jestem, częścią tego przedsięwzięcia, bo pomimo tego, że pracy jest dużo, zobaczenie późniejszych efektów jest bardzo satysfakcjonujące. 

Jednak to nie tak, że ciągle tylko gram i ślęczę nad gierkami. Niezmiennie, nadal bardzo dużo czytam i oglądam, a zwłaszcza to drugie! Dokończyłam oglądanie Hunter x Hunter i mogę szczerze przyznać, że już dawno żadne anime mi się tak nie spodobało - zarówno postacie, jak i historia oraz samo zakończenie, chociaż bardzo smutne - wszystko jest praktycznie idealne i bardzo w moim guście. Dodatkowo, zaczęłam, a zarazem już skończyłam, Wotakoi. Cudowny adult romans, który skradł moje serce. Jest zarówno zabawny, wciągający i oryginalny, ale też trzymający w napięciu i ekscytujący. Nie mogłam oderwać się od ekranu, a fakt, że seria ma tylko 11 odcinków, wcale mi nie pomagał!

Wyczerpałam chyba wszystkie tematy jakie chciałam poruszyć w dzisiejszym wpisie. I po raz kolejny dzisiaj, muszę was przeprosić - jest już dawno po osiemnastej, hę? To też wina Paladinsów i faktu, jak bardzo wciągająca jest ta gra.

czwartek, 12 listopada 2020

Zostanę łowcą!

 Hej!

Dzisiaj zabieramy się za absolutny przełom w anime shōnen, wręcz klasyka swojego gatunku i jeden z niegdyś przeze mnie wspomnianych "long shōnen". Obejrzenie tej serii odkładałam bardzo bardzo długo, ale kiedy już zaczęłam, wsiąknęłam totalnie i nie mogłam się od niej oderwać. Moi drodzy, dzisiaj mam zaszczyt przedstawić wam jedno z moich ulubionych anime, "Hunter x Hunter". 

Gon Freecs całe swoje życie wychowywał się na małej wyspie odkrywając nowe gatunki, bawiąc się i wciąż ulepszając swoje umiejętności. Jednak tym, czego tak naprawdę chciał, było poznanie jego ojca, światowej sławy łowcy Ginga, który zostawił syna pod opieką cioci i jawnie przekazał, że nie zamierza dać się złapać. W pogoni za tatą, Gon po osiągnięciu 12 lat bierze udział w egzaminie na łowcę, najtrudniejszym i najbardziej niebezpiecznym teście dla pretendentów do tej pozycji. Poznaje tam swoich pierwszych przyjaciół - pochodzącego ze znanej rodziny zabójców Killuę, ostatniego ocalałego z klanu Kurta Kurapikę oraz dążącego do zawodu lekarza Leorio. Spotyka również swoich pierwszych wrogów! Jak potoczy się ta historia? Przekonajcie się sami!

Ciężko nazwać mi rzecz, która mnie w tej serii nie zauroczyła. Uwielbiam postacie, barwne, wyjątkowe i charakterne osobowości przelewające się przez cały czas niezwykle umilając oglądanie. Fabuła, mimo że brzmi dosyć szablonowo i przewidywalnie, często zaskakuje i potrafi wciągnąć bez reszty. Oprawa muzyczna jest tak przyjemna i niewinna, że ten sam jeden przewijający się całą serię opening nadal mnie nie znudził! I nawet ta liczba 148 odcinków, chociaż na początku wygląda strasznie i zniechęcająco, wydaje się zbyt mała, gdy już zaczniecie oglądać. Osobiście nadal narzekam, że nie zapowiada się na nowy Arc, ale cóż, i tak ogromną satysfakcję daje nam to co już jesteśmy w stanie zobaczyć.

Polecam dać szansę temu anime i samemu przekonać się o jego uroku. Mogę wam zagwarantować, że teraz, kiedy czasu spędzonego w domu jest coraz więcej, nie pożałujecie tej próby.