czwartek, 13 stycznia 2022

Nowa zajawka

 Hej!

Dzisiaj, ponownie, nie mam przy sobie laptopa, plus w biegu zapomniałam napisać wpis wcześniej. Więc oto jestem, pół godziny przez planowanym publikowaniem i piszę. Na szczęście dla mnie, mam o czym.

Ostatnio całkiem mocno wkręciłam się w świat Marvela. Jednym z moich postanowień noworocznych było obejrzenie wszystkich filmów MCU chronologicznie, co nawet ostatnio udało mi się zacząć realizować. Pierwszy w kolejce był "Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie", a jako, że nie jestem zbyt wielką fanką tego bohatera, to nie wypowiadam się za dużo. Sama produkcja jest niezła, no ale nic specjalnego. Dalej jest "Kapitan Marvel", co za pierwszym razem też nie zrobiło na mnie zbyt dużego wrażenia. Jednak kiedy oglądałam to teraz, jakoś ten film wydawał mi się bardziej znośny. Pewnie pierwsza uraza wynikała z faktu, że nigdy nie przepadałam za prequelami.

Następny w kolejce czeka "Iron Man", ale jeszcze nie miałam okazji się za niego zabrać. Jak na razie poza tymi dwoma filmami widziałam wszystkie "Spider-Many" i parę innych, ale i tak najbardziej nie mogę się doczekać "Thora". Po pierwszej części byłam zakochana w Asgardzie, uniwersum, no i w samych postaciach. Nigdy nie byłam totalnym freakiem z Marvela, nie miałam nawet okazji zobaczyć "Avengers: Endgame" (chociaż po takiej dawce spoilerów od czasu premiery czuję się jakbym widziała cały film parę razy).

Teraz tak naprawdę rehabilituję się z fazy, która w dzieciństwie przeszła mi bardzo szybko, a teraz wraca, i to ze zdwojoną siłą. Liczę tylko na fakt, że nie zniechęci mnie 28 tytułów na liście. Na razie kończy się ona na "Doctor Strange: W multiwersum obłędu", które będzie miało premierę jeszcze w tym roku. Osobiście nie mogę się doczekać, zwłaszcza po tym, czego byliśmy świadkiem w "Spider-Man: No way home". Swoją drogą, jeden z moich ulubionych filmów Marvela kiedykolwiek - pewnie to przez sentyment do poprzednich odtwórców roli człowieka-pająka (zwłaszcza Toby McGuire). 

To chyba tyle na dzisiaj. Wiem, że krótko, ale ten tydzień do dla mnie naprawdę bieg na łeb, na szyję. W przyszłym wrócę z nową energią, jak tylko będę miała możliwość dobrze się wyspać. Do usłyszenia!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz