czwartek, 3 października 2019

Łzy szczęścia czy rozpaczy?

Hej!
Dzisiaj powracam do tematu anime w trochę inny sposób, mianowicie przedstawię sceny, które najbardziej mnie wzruszyły. Zmotywowała mnie do tego walka, którą przedstawię na końcu.
Zacznę od "Charlotte". Ostatnie dwa odcinki opierające się na wysłaniu Yuu na praktycznie niemożliwą misję były dla mnie męczarnią. Zwłaszcza 14 epizod pt. "Nowe Wspomnienia", kiedy młody Otosaka nareszcie może wrócić do Japonii. Jednak nie pamięta, dlaczego i do kogo ma wrócić. Na szczęście wszystko kończy się dobrze, a mój ukochany shipp Tomori x Yuu w końcu się spełnia! Do tego widok naszego głównego bohatera na wózku inwalidzkim to dla mnie było za dużo i płakałam non stop.
Na drugi ogień leci zakończenie "Yuri!!! On Ice", a dokładniej moment, kiedy Victor zgadza się trenować Yuriego aż do zdobycia złota na mistrzostwach. Ten moment, kiedy pełen niepewności Katsuki podawał mu srebro z pokorą wypisaną na twarzy, a potem te piękne słowa Nikiforova rozpuściły moje serce i po prostu obudziłam wtedy cały dom...
To teraz lecę do Naruto. Oczywiście jest tak wiele wzruszających scen, ale przytoczę tą najbliższą memu sercu. Mianowicie pierwszą walkę między Naruto a Sasuke po tym, jak młodszy Uchiha opuścił wioskę dla Orochimaru. Uczucia kotłujące się w tej dwójce dosłownie spowodowały przemianę w potwora obojga shinobi (Naruto odkrył pierwszy ogon Kyuubiego, a Sasuke poddał się działaniu przeklętej pieczęci). Tego nie da się zapomnieć, a wyrzuty sumienia, które po przegranej walce dosłownie rozsadzały Naruto od środka odczuwałam równie mocno co on. Kiedy w Shippuudenie spróbował ponownie, moja reakcja była podobna.
No to na końcu ta obiecana scena. Jestem świeżo po seansie 3 sezonu "Boku no Hero Academia" i w całym anime płakałam na wielu scenach (porwanie Bakugo, ostateczna walka All Mighta kontra All For One, itd.) to jedna, teoretycznie kończąca sezon 3 mnie rozbroiła. Mianowicie walka Izuku Midoriya kontra Bakugou Katsuki. Baku kotłował w sobie mnóstwo uczuć dotyczących jego na swojej drodze do zostania bohaterem, a gdy w końcu je wyrzucił zaczął walczyć z Deku praktycznie na śmierć i życie. Kiedy na końcu wejście Wszechmocnego łagodzi trochę atmosferę, była to dla mnie męczarnia nie wydrzeć się na cały dom o pierwszej w nocy, dlatego płakałam z twarzą w poduszce. Była cała mokra...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz